Ciekawostki Porady Psycholog Zdrowie

Ahoj przygodo! Czyli pierwsze dni w szkole.

Koniec sierpnia oznacza jedno, powrót do szkoły. Dla wielu będzie to pierwszy raz, kiedy zostają uczniami, znajdą się w nowym miejscu, z nowymi ludźmi. 

Nie wiedzą co ich czeka. Nowi koledzy, nauczyciele, miejsca. W większości w pierwszym momencie towarzyszy im wycofanie, natomiast ciąg dalszy zależy od wielu czynników, m.in. od nas i od tego jak przygotujemy nasze dziecko na ten dzień, co mu powiemy, i jakie wsparcie mu ofiarujemy. 

Sposób przeżywania  zależy  także od indywidualnych cech dziecka, jego wcześniejszych doświadczeń, posiadanych umiejętności radzenia sobie w nowych sytuacjach. Rozpoczęcie nauki w szkole z  pewnością budzi dużą ciekawość dziecka połączone ze stresem. 

Pierwszy dzień w szkole to początek nowego etapu, możliwość nauczenia się wielu ciekawych rzeczy i poznania fantastycznych ludzi. Tak o tym dniu powinniśmy dziecku mówić. Nawet jeżeli wątpimy w to czy sobie poradzi, zachowajmy to dla siebie. Do dziecka mówmy o szkole i o nim wyłącznie pozytywne.

Warto być uważnym, nie bagatelizować sygnałów dziecka, kiedy  jest np. : onieśmielone, zaniepokojone. Dzieci spostrzegają świat trochę inaczej. To co dla nas, dorosłych wydaje się błahe, dla dziecka może mieć duże znaczenie. Nie dodawajmy więc odwagi na siłę, nie wmawiajmy, że wszystko będzie ok., bo nie wiemy, co się wydarzy. Dajmy dziecku możliwość przeżywania  zgodnie z jego możliwościami, okazujmy zrozumienie i wspierajmy.

Co powinniśmy mówić? Szkoła to świetne miejsce, wiele się tam nauczysz – i co najważniejsze – jesteś mądry/a i doskonale dasz sobie radę. Ogromnie ważne jest to byśmy pozytywnie stymulowali nasze dziecko, by w siebie wierzyło i pamiętało, że może do nas przyjść z najgorszym problemem i liczyć na nas w każdej sytuacji.

 

Trochę inaczej jest z przedszkolakami.

Większość dzieci w pierwszych dniach w przedszkolu płacze. Pojawienie się nowym miejscu, gdzie musi zetknąć się z ogromem nowości, powoduje skumulowanie się w dziecku różnych skrajnych emocji: ekscytacji, strachu, obaw. Dziecko musi te emocje rozładować i zazwyczaj robi to w najbardziej znany sobie sposób: płacząc. Możemy dziecku pomóc zmniejszyć intensywność tych przeżyć. Regułą jest, by dziecko bez pośpiechu rozpoczynało swój dzień. Trzeba pamiętać, że maluszki robią wszystko dużo wolniej niż dorośli. Poganianie malca powoduje, że jest jeszcze bardziej zestresowany i może gorzej znieść rozstanie. I jedna z ważniejszych zasad: dotrzymujemy słowa. Debiutujący przedszkolak powinien być pewny, że może polegać na swoich rodzicach. W ten sposób zapewnia się mu poczucie bezpieczeństwa. Dotrzymywanie słowa powinno przede wszystkim dotyczyć godzin odbierania dziecka z przedszkola. Rodzic powinien starać się w miarę dokładnie określać, kiedy przyjdzie po dziecko: zamiast powiedzieć „przyjdę, kiedy skończę pracę”, lepiej powiedzieć: „odbiorę cię z przedszkola po podwieczorku/po obiedzie”. To dla dziecka dobra miara czasu, gdyż wie, kiedy są posiłki.

 

Pierwsze wrażenie jest  bardzo ważne. Jeżeli dziecko zostanie źle odebrane może się zrazić do szkoły, dlatego zadbajmy o to, by tak się nie stało. Z pewnością powinniśmy zadbać o to, by nasze dziecko zrobiło jak najlepsze pierwsze wrażenie. Abstrahując od tak oczywistych rzeczy jak „czyste uszy” i „wyprasowana koszula”, zachęcam do wizualizacji pierwszych chwil w szkole. Kiedy tam pójdziesz, zobaczysz wiele nowych osób – podejdź do nich przedstaw się i zapytaj jak się nazywają, czy im się tu podoba, czy kogoś znają, co lubią itd. Tego typu wizualizacje mogą pomóc dziecku zminimalizować lęk i sprawić, że rzeczy nowe nie będą całkowicie obce, bowiem przybliżymy im je w naszych opowieściach.  

Nieśmiałym dzieciom  może też pomóc wiadomość, że do tej samej szkoły będzie chodzić koleżanka z przedszkola czy dziecko znane z sąsiedztwa.

Z pewnością odradzam nadopiekuńczość, bo prowadzi ona do wyuczonej bezradności. Nie przedłużajmy momentu odejścia spod szkoły. Często się zdarza, że to rodzice bardziej przeżywają niż dzieci. Oczywiście dla rodziców to także ważne wydarzenie, jednak nie dajmy się zwariować.

Pamiętajmy, że staramy się być dla naszych dzieci mentorami, do których przychodzą z troskami i pytają się o zdanie. Jeżeli będziemy uprawiać „demagogię” dziecko albo przestanie do nas przychodzić  i na pytanie jak było w szkole odpowiadać „dobrze”, albo przestanie przyswajać komunikaty, które do niego mówimy. Zachęcajmy dziecko do artykulacji swoich spostrzeżeń i emocji, ale pamiętajmy, że tego dzieci uczą się od nas.

Poczekajmy, aż dziecko będzie chciało podzielić się samo swoimi wrażeniami i uważnie go wysłuchajmy, lub zapytajmy po prostu, jak spędziło czas, czy dobrze się bawiło.

/J.WALL/

Facebook Comments

Dodaj komentarz