Informacje Liverpool

Spis powszechny, polonijny

      W owym czasie wyszło rozporządzenie cesarza Johnsona, by przeprowadzić spis ludności w całym państwie. Powyższy cytat, delikatnie zmieniony, by dostosować go do realiów roku 2021, użyłem, by zaznaczyć, że spisy powszechne znane są już od tysięcy lat. Większość władz i aparatów państwowych pragnęła mieć wiedzę, o – jakkolwiek brzydko to nie zabrzmi – zasobach, którym przyszło im zarządzać. Obecna, brytyjska władza, nie jest wyjątkiem. Lista pytań, które zawarto w kwestionariuszu 2021 jest długa, a pytania są dość szczegółowe, z różnych dziedzin życia. Obowiązkowo musimy, na przykład, odpowiedzieć na pytanie, czy lokal w którym mieszkamy ma centralne ogrzewanie, lub jakim środkiem transportu najczęściej dojeżdżamy do pracy. Odpowiedzi te z pewnością zostaną poddane analizie i zapewne w jakiejś części udostępnione dla ogółu. Kilka miesięcy temu pisałem o statystyce i jak może być ona ciekawa, gdy analizuje się dane dla tak dużych zbiorowisk ludzkich, jak całe społeczeństwa. Czy jednak władza potrzebuję wiedzy o tym, jakim paliwem ogrzewam swój dom? Można z łatwością wskazać dziedziny, w których ta wiedza może być użyteczna, jak choćby przy weryfikacji polityki socjalnej, lub przy analizach rozwiązań i przyszłej legislacji dotyczącej ochrony środowiska. Oczywiście, o ile założymy dobrą wolę władzy. Zakładając jednak złą, a ostatni rok pokazał, że może nawet nie duża, ale na pewno głośna grupa społeczeństwa, taki przyjmuje aksjomat, to również można podawać wiele powodów, dla których władza chce znać te informacje, zebranych wokół jednego hasła: „kontrola”.

 

         Omijając jednak z daleka powyższe zagadnienie, nie ukrywam jednocześnie, że z dużą ciekawością czekam na publikacje, o ile będzie mieć to miejsce, przynajmniej części  zebranych danych. Bardzo chciałbym wiedzieć, ile osób na pytanie nr 14 (jak respondent określa swoją tożsamość narodową?) odpowie: „polska”. Jest to pytanie o tyle dobrze sformułowane, że nie zawęża możliwości, biorąc pod uwagę jedynie miejsce urodzenia, używany język itp., ale odnosi się do subiektywnego odczucia własnej narodowości. Do września 2020 wniosek o rezydenturę złożyło około 700 tysięcy Polaków. Do liczby tej mogą zostać dodane osoby, które np. przed 2020 posiadały angielskie obywatelstwo, „stara”, powojenna emigracja i jej potomkowie. Ciekawymi,  z punktu widzenia, Polonii, są też pytania nr 18 (główny język respondenta), 21 (ogólny stan zdrowia respondenta), czy 30 (czy respondent uzyskał kwalifikacje na poziomie dyplomu lub wyższe). Te, ale i inne dane, zebrane tylko i wyłącznie dla samej Polonii, mogłyby być bardzo pouczające i pokazujące prawdziwy jej potencjał w społeczeństwie brytyjskim. Podejrzewam, bo dostępu oczywiście do pełnych analiz nie mam, że może być to obraz bardzo pozytywny. Jaki jest koń, każdy widzi i najprawdopodobniej piramida wieku Polonii jest bardzo korzystna, gdyż duża część emigracji to ludzie młodzi, nierzadko z założoną rodziną i dziećmi. Oczywiście wykresy takie określa się jako korzystne, gdy liczba osób w wieku produkcyjnym, bez większego trudu jest w stanie uciągnąć wóz z obciążeniami emerytalnymi, socjalnymi itp., a liczba osób w wieku przedprodukcyjnym nie zapowiada zmian tego trendu. Wiąże się to w z ogólną demografia i współczynnikiem zastępowalności pokoleń, czyli z czynnikami, które wskazują na to, że w Polsce sytuacja jest wprost dramatyczna. Takie rozumienie piramidy wieku dla samej brytyjskiej Polonii jest bez sensu, bo oczywiście Polacy nie są zamkniętą w swojej bańce grupą, a stanowią część pracującego i korzystającego ze wspólnego skarbca, społeczeństwa. Wykres ten jednak mogłaby pokazać różnicę między populacją w Polsce, a emigracją na wyspach. Młodsze społeczeństwo, z demograficznym potencjałem, w środowisku pozwalającym na osobisty rozwój, to być może obraz Polonii, który zostanie namalowany przez dane zebrane podczas spisu powszechnego.

 

 

         Zapomnijmy na chwilę o drażliwych kwestiach. Niczym struś, albo zamykające oczy dziecko, udajmy na potrzeby tego tekstu, że nie istnieje, albo nie dotyczy nas problem wynaradawiania się społeczeństwa na emigracji. Załóżmy, że jest to pomijalne i marginalne zjawisko i wyobraźmy sobie, że dostajemy dane ze spisu opracowane tylko na podstawie odpowiedzi samej Polonii. Z danych tych wynika, że jest nas, osób określających swoją narodowość jako polską, około 800 tysięcy. Piramida wieku, jak założono wyżej, jest bardzo korzystna, z wielką przewagą osób w wieku produkcyjnym i liczbą dzieci, która prognozuję wzrost populacji w przewidywalnym okresie. Idźmy dalej i załóżmy, że stosunkowo duża część badanych ma wyższe wykształcenie i kwalifikacje. Większość pytanych określa swój stan zdrowia jako „dobry”, lub „bardzo dobry”. Nieproporcjonalnie, w stosunku do całości badanych, liczba Polaków jest zatrudniona, lub ma swoje firmy i zauważalna już ich część posiada wykupione na własność nieruchomości. Zadanie, by tak przedstawiać sobie polską diasporę na wyspach nie jest przesadnie trudnym zadaniem, prawda? Wyobraźmy sobie, że właśnie takie dostajemy wyniki. Zapytać można od razu, co one oznaczają i chyba każdy, nawet bez krótkiej analizy, czuję instynktownie, że dane takie opisałyby  grupę społeczną z ogromnym potencjałem. Społeczeństwo młode, które ma chęci i ambicję, i do pracy, i do  nauki, przestawia sobą dużą wartość. Grupa taka, nawet jeżeli jest bardzo mała w stosunku do całej populacji ziemskiego globu, daje gwarancję rozwoju przy jednoczesnym, niewielkim koszcie obsługi ze względu na piramidę wieku i kwalifikacje, które bardzo często opłaciło już inne społeczeństwo. Dodatkowo, w przyszłość, tak opisana grupa ludzi, może spoglądać bez obaw, mając pewność ciągłości i ciesząc się budowaną bazą materialną. W perspektywie kilku dekad może być to poważna, dysponująca realnym wpływem, siła polityczna.

 

         Wizją piękna, prawda? I chyba wcale nietrudna do wyobrażenia sobie, nawet bez podpierania się liczbami. Problemem pozostaje tutaj, wspomniany już, proces, który rozmywa w dłuższym okresie czasu grupy narodowościowe w nowym społeczeństwie. Nie jest to proces przesądzony, bo znany jest w historii świata   naród, który nie tylko potrafił przetrwać przez stulecia na emigracji, ale i potrafił tego dokonać bez posiadania bazy swojej państwowości. Jest to jednak zadanie niesamowicie trudne i wymaga mocnego czynnika konsolidującego. A czy warto? Od tego pytania należy chyba zacząć, ale też trzeba to zrobić z indywidualnej perspektywy.

Facebook Comments

Dodaj komentarz