Transhumanizm – Felieton

Transhumanizm

 

            „Stałem się śmiercią, niszczycielem światów” powiedział w 1945 r. szef projektu Manhattan, Robert Oppenheimer, obserwując pierwszy test bomby atomowej. Zdanie to, zaczerpnięte, z hinduskich pism religijnych na stałe weszło do kultury masowej i przyznać należy, że bardzo plastycznie oddaje emocje człowieka, który zdał sobie sprawę z niszczycielskiej siły dzieła, które stworzył. 75 lat później zdanie to przypisano w zabawnym memie ugotowanemu nietoperzowi, „siedzącemu” niczym w jacuzzi w misce zupy. Mem ten powstał, gdy jeszcze  główną teorię o przejściu koronawirusa ze zwierząt na ludzi była ta o zjedzonym, niedogotowanym nietoperzu. Mem jest o tyle zabawniejszy, że zestawia w tle wielki wysiłek fizyków z banałem kuchni i sugeruje potencjalną równość skutków obu tych działalności.

 

            Yuval Noah Harari to izraelski historyk i pisarz, który swoją książkę opisującą dzieje ludzkości od zejścia z drzew aż po czasy współczesne zatytułował „Sapiens, od zwierząt do bogów”. Książce, w której stara się z kolei przewidzieć przyszłość nadał tytuł „Homo Deus, krótka historia jutra” (Homo Deus – człowiek bóg [z łac.]). Jak głosi notka biograficzna, jego książki czytają i polecają m.in. Mark Zuckerberg, Bill Gates czy Barack Obama. Ta krótka informacja sugeruje, że jego myśli i spojrzenie na ludzkość oddziałuje, lub chociaż pokrywa się ze zdaniem tych, którzy mają duży wpływ na współczesny świat.  Dwukrotne zestawienie słowa człowiek i bóg w tytułach nie jest tutaj przypadkiem. Z książek Harariego przebija optymizm co do przyszłości ludzkości i potencjalnych zmian, które jeszcze mocniej odsuną nas na osi rozwoju od człekokształtnych, a przesuną w stronę bóstw.

 

            Od czasów pierwszych detonacji bomb jądrowych wiemy, że ludzkość ma możliwość zniszczenia całego świata. Światów innych co prawda nie potrafimy tworzyć, choć udaje się nam je symulować i generować w formie cyfrowej. Od jakiegoś czasu naszą ambicją jest sterowanie kolejnym atrybutem boskości, który pojawia się chyba w każdej religii świata – nieśmiertelnością. Prąd ten, niejednolity i dopiero od kilku dekad wzbierający nosi nazwę transhumanizmu i stawia sobie za cel uczynienia człowieka nieśmiertelnym. Kraje, które przodują w tym nowym nurcie ideologicznym to Stany Zjednoczone, Chiny i Rosja. Co ciekawe, w Rosji nurt ten wypływa ze źródła tzw. chrześcijaństwa aktywnego, które dosłownie odczytuje znaczenie słów z pierwszego Listu św. Pawła do Koryntian: „Skoro śmierć przyszła przez człowieka, to przez człowieka też dokona się zmartwychwstanie”. (1 Kor, 15, 21) W związku z tym część transhumanistów rosyjskich stawia sobie za cel nie tylko uczynienie żyjących nieśmiertelnymi, a dodatkowo wskrzeszenie wszystkich ludzi żyjących kiedykolwiek na Ziemi. Transhumaniści amerykańcy czy chińscy może i nie mają tak silnych motywacji religijnych, ale wzorem Paula Lafargue’a pokładają nadzieję w technologii. Lafargue w XIX wieku liczył, że maszyny oswobodzą ludzkość z konieczności pracy, współcześni utopiści pragną, by wiedza uwolniła człowieka od konieczności umierania, lub chociaż umożliwiła przedłużanie i zwiększanie jakości życia.

           

           

         Istnieje kilka potencjalnych dróg, którymi ludzkość może podążyć w stronę nowej, transhumanistycznej rzeczywistości. Jedną z nich, w zasadzie już istniejącą, jest ulepszanie ludzkiego organizmu przez różnorakie implanty, czy cyfrowe interfejsy. Połączenie mózg-mózg, w którym jeden człowiek steruje ruchem palca innego nie jest science-fiction, a  testowaną już z powodzeniem rzeczywistością. Technologie takie to oczywiście kolejny kamień milowy postępu, który może pomóc ludziom dotkniętym schorzeniami, gdzie sprawny umysł przegrywa ze sparaliżowanym ciałem. Inną, możliwą już dziś drogą są modyfikacje genetyczne. Pod koniec 2018 r. świat obiegła wiadomość, że w Chinach urodziły się dwie dziewczynki ze zmodyfikowanymi genami, mającymi uodpornić je na zarażenie wirusem HIV. Modyfikacje te zostały przeprowadzone przez „podwieszenie” wirusów do oryginalnego DNA. Władze chińskie dość gwałtownie zareagowały na ten fakt, skazując prowadzącego eksperyment na karę więzienia. Rubikon został jednak przekroczony, ciężko sobie wyobrazić by istniała możliwość takich działań, dobrowolnie niewykorzystywana przez naukowców.

 

            W sezonie trzecim netflixowego serialu „Black Mirror” można zobaczyć odcinek „San Junipero”. Przedstawia on inną wizję i ścieżkę transhumanizmu, gdzie ludzki mózg zostaje zmapowany i przeniesiony do formy cyfrowej. Taka cyfrowa „świadomość” może istnieć w dowolnej, generowanej sztucznie rzeczywistości. Pomijając trudności techniczne takiego przedsięwzięcia nasuwa się tutaj dziesiątki pytań o definicje i potencjalne skutki takich działań. Mam mocne przeświadczenie, że właśnie takie możliwości i nurty spowodują, że bardzo potrzebnym zawodem przyszłości (choć niekoniecznie dobrze opłacanym) będzie filozof. Gdyby wizja z Black Mirror kiedykolwiek się spełniła, dyskusja nad pytaniami o człowieku może być o tyle interesująca, co trudna.

 

            Kolejną, wybiegającą w przyszłość wizją jest zaprzęgnięcie współcześnie rozwijanych technologii współpracy w tandemie. Chodzi tutaj o nanotechnologię i sztuczną inteligencję. W pomyśle tym całe chmury kilkuatomowych robotów, kierowanych przez AI będzie dokonywać koniecznych napraw uszkodzonych organów, monitorować stan naszego organizmu i utrzymywać go w jak najlepszym stanie, potencjalnie przez wieczność. Idąc dalej nic nie stoi na przeszkodzie by w tej rodem z s-f wizji nie powiększać sztucznie ludzkiego mózgu i tworzyć człowieka idealnego. Pytanie o to, czy każdy miałby możliwość samo programowania się, czy zostało by to przekazane jakiejś przyszłej władzy, a może zostawione samoregulacji przez sztuczną inteligencję pozostaje otwarte.

 

            Powyższy opis samego jedynie wskazuje na pewne prądy obecne we współczesnej nauce. Istnieją miejsca, gdzie wkraczamy na pola obecne jedynie do tej w s-f . Warto je obserwować, próbować wyławiać najważniejsze momenty. Jaka czeka nas przyszłość, nie możemy wiedzieć. Być może sytuacja, w której się znaleźliśmy, pandemia i pochodne jej skutki, przyspieszy jeszcze bardziej postęp transhumanizmu i zmobilizuje ludzkość do intensywnego szukania przełamania śmierci. Być może jednak w perspektywie wielu innych, bardziej przyziemnych problemów, zagadnienia te zostaną odłożone na  półkę, choćby nawet z tak bardzo prozaicznych powodów, jak brak pieniędzy. Byłby to niesamowity chichot losu, gdyby te marzenia i pragnienia ludzkości zniszczył niedogotowany nietoperz.

A.S

Facebook Comments

Dodaj komentarz